Relacja z Madery - Dzień 5
Dach Madery - z Pico Do Arieiro do Pico Ruivo
Trasa łącząca Pico Do Arieiro (1818 m n.p.m.) z najwyższym szczytem Madery - Pico Ruivo (1862 m n.p.m.) jest uznawana za najbardziej spektakularny szlak górski na wyspie. Po tym, co tu widziałem, jestem w stanie w to uwierzyć.
Szlak między szczytami ma długość około 7.5 kilometra. Ze względu na to, że wracaliśmy do samochodu, pokonaliśmy go dwa razy. Sumaryczny czas - 5.5 godziny. Tempo mieliśmy dość intensywne, w zasadzie wyprzedzaliśmy większość ludzi na szlaku.
Trasa jest wymagająca fizycznie, zwłaszcza na tle płaskich jak stół lewad. Ale z drugiej strony, nigdzie nie ma łańcuchów czy szczególnie niebezpiecznych odcinków.
Bierzemy sobie do serca poradę z przewodnika, i na parkingu pod szczytem Pico Do Arieiro jesteśmy dość rano, bo o 8:45. Generalnie, to bardzo miło, że ktoś doprowadził drogę (szeroką i niezbyt stromą) prawie na sam szczyt. Można doświadczyć najwspanialszych widoków na wyspie nawet będąc nie do końca sprawnym.

Na szczycie, oprócz morza chmur poniżej, uwagę zwraca wojskowy radar obrony powietrznej. Konstrukcja jest dość nowa, powstała w 2011 roku.


Pogoda sprzyja. Niebo jest błękitne, jest rześko i przyjemnie. Ruszamy!


Po pewnym czasie dochodzimy do punktu widokowego Ninho do Manta ("Gniazdo Myszołowa") na wysokości 1744 m n.p.m .


Kolejne charakterystyczne miejsce i możliwość złapania oddechu to punkt widokowy Pedra Rija.

Filmik pokazujący jak w drodze powrotnej, ostatkiem sił, pokonujemy ten odcinek możesz obejrzeć tutaj.
Idziemy dalej. Pojawiają się problemy ze znalezieniem toalety i tunele.



Ponad godzina na szlaku. Napotkane podejścia i zejścia dają się nam trochę we znaki, ale dobry nastroj dopisuje.


Kolejny charakterystyczny punkt na trasie to skalne wieże ( torres) góry Pico das Torres (1853 m n.p.m - tylko 9 metrów mniej niż Pico Ruivo). Pod masywem wykuto tunel o długości ponad 100 metrów.



Szlak jest przyklejony do prawie pionowej ściany. Jak to powiedział Zbychu, jakby nie było tych barierek... było by ciężko.
Po niecałych 2 godzinach dochodzimy do miejsca, gdzie rozpoczyna się obejście pierwotnego szlaku zniszczonego przez osuwisko. Te drabinki dają nam w kość. Zwróćcie uwagę na widoczne w oddali wiatraki. Zobaczymy je z bliska przedostatniego dnia wycieczki.

20 minut później docieramy do przełęczy za Pico das Torres, gdzie urządzamy krótki odpoczynek. Od teraz będziemy wędrować po zachodniej, słonecznej stronie grzbietu.

Tym, co najbardziej zwraca uwagę na tym odcinku szlaku, to liczne suche pnie będące pozostałością po spalonym lesie.



Po niecałych trzech godzinach dochodzimy do schroniska górskiego Casa do Ruivo. Robimy tu dłuższy postój na toaletę (pierwszy kibelek od opuszczenia Pico Do Arieiro), uzupełnienie płynów i skrycie się przed słońcem, które przez ostatnią godzinę solidnie nas przysmażyło.

Przystępujemy do ataku szczytowego. Do przejścia pozostało... 400 metrów. Przy przewyższeniu 80 metrów. Spacerek :-)

Prawie równo w południe zdobywamy szczyt Pico Ruivo. A wraz z nami dziesiątki innych osób. Większość dociera tu krótszym i mniej wymagającym szlakiem z Achada do Teixeira.



Czas wracać. Droga powrotna zajmuje nam mniej czasu, ale ze względu na wyższą temperaturę jest bardziej męcząca. Pod koniec ciężko przebieram nogami.
Ale te widoki warte były każdego wysiłku. A dla miłośników górskich wędrówek na Maderze jest więcej tego typu szlaków. My na tym jednym poprzestaliśmy. A już jutro mieliśmy oglądać zupełnie inne widoki.
A tymczasem w sklepie który odwiedziliśmy po powocie do Funchal...

